sobota, 20 października 2012

J.-L. David o cnocie i rozwiązłości kobiet (cz. 4)

Ostatnio postów jak na lekarstwo, ale to głównie z tych przyczyn, że innego typu lekarstw zmuszonych byłem zażywać. Cóż, choróbska nie wybierają, tylko czemu zawsze muszą wybierać takiego średnio przystojnego i apodyktycznego faceta jak ja? A tak poważnie, to czas skończyć historyjkę o “Sabinkach”, którą zacząłem jeszcze podczas sierpniowego wypoczynku. Skończyło się na tym, że obraz francuskiego klasyka przywiódł nas do zastanowienia się, jak odbierano nagość rzeźb w rewolucyjnej Francji. I czy czasem David nie przekraczał jakiejś niewypowiedzianej oficjalnie granicy ukazując nagiego Romulusa i Tacjusza “w całej okazałości”?

david - psyche 1795

“Psyche opuszczona” w 1795 r. to inny, o wiele mniej znany, obraz Davida, w którym artysta postanowił trochę popracować nad stworzeniem idealnego kobiecego ciała. Jeśli się jednak dobrze przyjrzeć temu malowidłu z prywatnej nowojorskiej kolekcji (w XIX w. wielokrotnie mylonemu z wystawionym w 1817 r. obrazem “Eros i Psyche”, obecnie znajdującym się w Cleveland Museum of Art), to sprawia ono wrażenie niedokończonego. Tak jakby żałująca odejścia Erosa Psyche nie była przez to w pełni spełniona (w dwuznacznym rozumieniu tego słowa), jakby bez niego nie była całkowicie sobą. Spoglądająca na widza z pewnym rozgoryczeniem, smutkiem, wręcz błaganiem o zainteresowanie się jej losem staje się archetypem owych “kobiet przeznaczonych do oglądu”, które zaludniać będą Salonowe wnętrza przez całe nadchodzące stulecie. Przodkini zaspokajających wojerystyczne potrzeby kobiet na obrazach Bouguereau (notabene “przodkini” to wprost cudowny feministyczno-peerelowski językowy dorobek ostatnich dziesięcioleci, stosowany zamiast mającej łaciński rodowód “antecesorki”) może być zatem w pewien sposób swoistą świetną wprawką Davida, ale także obrazem, który przedstawia dziewczę bardzo podobne do tego, które pojawia się w “Sabinkach”. Czyżby zatem tak jak mówiła ulica panny de Bellegarde rzeczywiści pozowały mu nago? I czy taki obraz, w którym wszystko co najbardziej wodzące na pokuszenie jest zasłonięte, mógłby zostać uznany za obrazę moralności? W “Sabinkach” epatowanie nagością wydaje się bardziej oczywiste, choć to właśnie “Opuszczona Psyche” zdaje się swoje ciało zwracać wprost ku widzowi z pytaniem: “dlaczego? Cóżem uczyniła, Erosie, żeś mnie opuścił?” Rację miał zatem jeden z francuskich krytyków, który o obrazie Davida mówił: “Jeśli malowidło Davida jest niemoralne, to koniecznym będzie przesunięcie do magazynów i muzeów wszystkich rzeźb, które ozdabiają nasze publiczne ogrody i upiększają nasze pałace”.

david - eros i psyche

Wspomniany “Eros i Psyche” rzeczywiście potrafi ewokować seksualne skojarzenia. Podobnie jak w “Ciele Hektora” Eros zawinął sobie kawałek czerwonej szaty na przyrodzeniu, ręka śpiącej Psyche leży bezwładnie w dość symptomatycznym miejscu, a ona sama wygina się w pozie, którą potem rozpropaguje Ingres dla swoich kobiet, a od niego przejmie ją zafascynowany Ingresem Degas. Zmiana, jaka zaszła w społeczeństwie tego czasu, jest zatem wyraźnie widoczna – obraz ewidentnie odwołuje się do ludzkiej fascynacji seksualnością i nie kryje tej seksualności w wysublimowanej pozie, jak choćby słynna rzeźba A. Canovy. Problem seksualności i granic, jakie należy wyznaczyć w sztuce, by nie igrać zbytnio z moralnością męczył zresztą nie tylko najsłynniejszego francuskiego malarza neoklasycyzmu. Girodet-Trianon, Ingres, Pierre-Narcisse Guerin (jego “Aurora i Cefalus” oraz “Morfeusz i Iris” to jedne z “mocniejszych” dzieł tego okresu) także próbowali jakoś ten problem rozwiązać i każdy podążył inną ścieżką. Jedni chowali jednocześnie seksualność postaci, ją za zarazem eksponując i grając wyraźnie z uprzedzeniami widza (jak właśnie Guerin w ukazanym niżej “Popiersiu młodej dziewczyny” z 1794 r.), inni przenosili sceny z alkowy barokowym i rokokowym zwyczajem do antycznych budowli, opatrując obrazy tytułami odnoszącymi się do mitologii i starożytnej historii. David nie był tu wyjątkiem, bo jakże inaczej wyjaśnić można nagość w “Sabinkach”, bo przecież nie tylko tym, że w ten sposób liczył na przyciągnięcie większej klienteli do namiotu z tym wieloformatowym płótnem?

guerin - popiersie dziewczyny (ok. 1794)

Wiszące w Luwrze malowidło Guerina porusza ten sam problem, który pisarze, estetycy i politycy doby rewolucji próbowali rozwiązać. Na ile nagości można społeczeństwu pozwolić w tym czasie liberalizmu i niekiedy libertynizmu? Louis-Sebastien Mercier pisał, że “moralność i rzeźby to dwie nieporównywalne sprawy. (…) Nie! to nie słabość bycie zniesmaczonym tymi nagościami. Nie powinno się mieć prawa ujawniać oczom matki tego, czego nie pozwala się dotrzeć jej uszom, a jej młoda córka spacerująca po jej stronie nie powinna podnosić oczu ponad lilię, symbol jej niewinności, by kontemplować nagość okrągłych pośladków Bachusa w swym okresie pokwitania”. Nie da się ukryć, że Mercier ma rację, że dzieci chronić trzeba przed zbyt amoralnymi obrazkami, bo ma to szkodliwy wpływ na ich psychikę. Ale chyba nie dostrzega tego, że owa matka rodziny pewnie nieraz widziała mężczyznę pozbawionego ubrania, skoro jej ciało powiło towarzyszącą jej córkę, i obraz taki zbytnio nie wpłynie raczej na jej postrzeganie ludzkiej seksualności. W tym kierunku poszedł też wzmiankowany w poprzednich postach Chaussard, który postanowił (jak już wiemy) bronić obrazu Davida. Dla niego pokazywanie nagości w jej wersji “soft” miało walor edukacyjny i świetnie wpisywało się w tendencje oświeceniowe. Pozostawienie kobiet niewyedukowanymi uznawał za niewskazane i jego zdaniem lepiej było je zaznajomić w czasie ich nastoletniości z tym, na czym polega seks. Nie chciał więc ich zostawiać na pastwę bujnej kobiecej “wolności i gorącej fantazji”, bo “w miejsce prawdziwych partii ciała, kobiety zastępują je [wtedy] ferworem i nadzieją [czyniąc te partie] potrójnie ekstrawaganckimi” Cóż, coś w tym jest, a legendy i dowcipy o odpowiednim oprzyrządowaniu bawią do dziś (głównie w sit-comach i literaturze kobiecej), zaś Chaussard chciał je przestrzec przed zbytnimi oczekiwaniami. Akurat do tego obraz Davida średnio się nadawał, bo – jak już wspomniałem – przed domalowaniem pochwy miecza – Tacjusz nie miał się czego wstydzić (a właściwie miał i to w trójnasób, jak stwierdził jeden ze zwiedzających indywidualną wystawę malarza).

Co zrobić zatem w rzeźbami klasycznymi, gdzie ładne nagie panie i przystojni mężczyźni pojawiają się nad wyraz często? Jeden z krytyków przeciwnych Davidowi twierdził, że jeśli coś było prywatne i stało się publiczne (jak choćby publiczne gesty afektacji), to było to już niemoralne. Chaussard zaś znowu odwrócił tę paralelę – dla niego to co prywatne, winno być ukryte, to zaś co skrywane, ale ujawniane na zewnątrz – uznać można za obsceniczne. Tym samym tylko całkowicie naga postać może coś ucieleśniać, bo pokazuje w pełni daną cechę (jak sprawiedliwość, prawość, uczciwość), ta zaś, która jest częściowo ubrana, podkreśla raczej to, że reszta jest pozbawiona stroju. Jakże blisko tu do fetyszyzacji nagości i erotycznych strojów, które stały się nieodłącznym elementem współczesnych sypialni, ale i kultury masowej…

O “Sabinkach” Davida można mówić godzinami, bo to chyba najtrudniejszy jego obraz. Mający być odpowiedzią na zgodę narodową po stłumieniu buntu w Wandei, hołdem dla byłej żony, która nie szczędziła sił, by wyciągnąć artystę z więzienia, mimo że układało im się przez dekadę małżeństwa niezbyt dobrze, wreszcie triumfalnym powrotem malarza pokazującego, że nie ma sobie równych we Francji, zapowiedzią nowego okresu w dziejach kraju… Można mnożyć przyczyny, dla których to dzieło powstało i dlaczego do dziś pełni tak istotną rolę w dziejach malarstwa. Ale nie można też zapominać, że żadna z tych interpretacji nie odpowiada na pytanie, dlaczego obraz wygląda tak jak wygląda – dlaczego celowo David nadał mu tak kontrowersyjny wydźwięk. Czemu nie uczynił z “Interwencji Sabinek” dzieła, z którym można byłoby się utożsamiać niezależnie od poglądów, jak choćby wspomniany przez niego w tekście towarzyszącym obrazowi Benjamin West? I czemu we Francji takie zachowanie stało się powszechne, bo przecież Delacroix w “Wolności wiodącej lud na barykady” uczynił podobnie. Oba dzieła łączy nagość i przekazanie mocy sprawczej kobietom. Obie (Hersilia, Liberte) są niezwykle wyraziste, “atakujące” widza, gotowe wręcz do konfrontacji z nim, a jednocześnie niezwykle pociągające, bliskie ideałom urody swej epoki. To powoduje, że te obrazy kryją tajemnicę, która pewnie jeszcze wiele lat czekać będzie na pełne rozwiązanie, bo póki co powiązanie wszystkich elementów ich struktury wizualnej nie wydaje się w pełni skuteczne. Tak się poznaje mistrzów malarstwa…