sobota, 13 listopada 2010

Święty Napoleon i kult Bonapartego

W kilka godzin po średnio udanym kolokwium całorocznym na aplikacji, czas na ciąg dalszy postów o nietypowych świętych. Tym razem skupimy się na kolejnym patronie, którego wspomnienie przypadkiem wypada na inne święto narodowe. Zarazem jednak był to święty, o którym już w chwili rozbudzenia jego kultu, wiadomo było, że jest wyimaginowany. Co gorsza, powiązano go z polityką, która nie każdemu była w smak. Czas więc na świętego Napoleona, patrona wojskowych, którego wspomnienie wypada 15 sierpnia, a więc w dzień obchodzenia w Polsce święta Wojska Polskiego. Zbieg okoliczności?

Kiedy Napoleon I Bonaparte opromieniony chwałą po zwycięstwach pod Ulm i Austerlitz powrócił do Paryża zajął się kontynuowaniem wprowadzania nowych imperialnych już instytucji. Zmieniał to, co wcześniej wymyślili rewolucjoniści i w ten sposób uchylił kalendarz rewolucyjny zastępując go przywróconym gregoriańskim. Kalendarz ten różnił się jednak w jednej drobnej kwestii od przedrewolucyjnego - pod datą 15 sierpnia pojawił się patron władcy. Nie była to jednak data najszczęśliwsza, w końcu kilka lat wcześniej, bo w 1799 r., to właśnie 15 sierpnia wojska francuskie poniosły druzgocącą klęskę pod Novi w trakcie kampanii szwajcarskiej. Jednakże to od chwili tej "kalendarzowej" reformy pojawia się na większą skalę w sztuce św. Napoleon. Tym samym Bonaparte zrównał się z monarchami obalonej dynastii Burbonów, którzy szczególny kult przykładali do postaci św. Ludwika. Dla Burbonów było to w pewnej mierze nawiązanie do Ludwika XI, który w trudnych czasach niedługo po wojnie stuletniej, w 1461 r. został koronowany w Reims. Czy więc przypadkiem jest, że ta koronacja Ludwika XI miała miejsce właśnie 15 sierpnia? Widać więc, że Napoleon na wszelkie możliwe sposoby starał się wykorzystać dawną symbolikę dla nadania splendoru swojej osobie i w zamierzeniu nowej imperialnej dynastii.

saint napoleon Przedstawiona obok rycina przedstawia właśnie św. Napoleona, którego wspomnienie oczywiście nie pojawia się w tzw. "Martyrologii rzymskiej" czyli ustalonym spisie świętych i męczenników. Tym razem jednak święty z twarzą tronującego wówczas cesarza ujeżdża konia niczym św. Jerzy czy św. Eustachy. Aby stworzyć taką postać konieczna jednak była nie tylko wola Bonapartego, ale i Kościoła. W piątą rocznicę podpisania konkordatu między Państwem Kościelnym a Imperium Francuskim, w 1806 r., akurat w dzień urodzin władcy, na mocy dekretu dzień 15 sierpnia ogłosił kościelnym świętem narodowym. Było to coś odmiennego od tego, z czym Francuzi spotykali się w ciągu ostatnich dziesięcioleci. Żeby jednak stworzyć pozory czegoś więcej niż banalnego kultu jednostki, oficjalnie dzień ten nazwano "świętem św. Napoleona i przywrócenia katolicyzmu we Francji". Dopiero w dalszej części postanowienia dekretu z 19 lutego 1806 r. napisano, że wypada ono w dzień Wniebowzięcia. Tak więc św. Napoleon zrównał się na czas panowania Bonapartego z Matką Boską na pozycji głównej osoby, której święto obchodzono. Po raz kolejny propagandę połączono z religią, co jak zwykle było ze szkodą dla tej drugiej.

Ówczesny legat papieża we Francji, kardynał Giovanni Battista Caprara, doszukał się nawet podobnego świętego w kronikach i okazało się, że w IV w. żył niejaki św. Neopolis (lub Neapolis), którego imię z czasem zostało przekształcone na Napoleon. Przekonało to ostatecznie cesarza, by przeniósł święto na dzień później, tj. 16 sierpnia, by nie kolidowało z dniem Wniebowzięcia. A to, że już w starożytności kwestionowano wiarygodność informacji o św. Neopolisie i fakt, że jeśli już, to święto powinno być obchodzone 2 maja, skrzętnie pominięto...

Tak więc już na pierwszy rzut oka widać, że Bonaparte zaczerpnął przede wszystkim z XVIII-wiecznej tradycji kultu św. Ludwika. Patron dynastii i konkretnego władcy zarazem stał się podstawą dla organizowania pochodów karnawałowych na wsi, śpiewania pieśni pochwalnych na cześć władcy przez urzędników i wielu innych zdarzeń tworzących kult jednostki. Jednak te działania z kalendarzem zostały kilka lat wcześniej wyprzedzone przez sztukę. Czy zatem konkretne dzieła spowodowały, że Bonaparte postanowił dodać swojego świętego do kalendarza? Tak jakby, ale nie do końca ;-) Zwłaszcza, że były cesarz Francuzów opowiadając o tym Markowi O'Mearze, swojemu lekarzowi na Wyspie Św. Helena śmiał się z tego, jak udało mu się przekonać papieża do swojego pomysłu.

gros - bonaparte w jaffie 1804

Oto standard malarstwa czasów Napoleona I - najsłynniejszy chyba obraz Antoine'a-Jeana Grosa, "Napoleon odwiedza zadżumionych w Jaffie" z 1804 r., wiszący w Luwrze. Obraz ten często analizowany jest jako przykład wykorzystania sztuki XVIII w. w nowych celach, dla tworzenia kultu jednostki i jako kluczowe dzieło imperialnej propagandy. Wojskom Napoleona udało się zdobyć, a potem brutalnie złupić Jaffę w marcu 1799 r. W tym czasie armia francuska borykała się jednak z dużo poważniejszym przeciwnikiem w postaci dżumy. Wówczas to główny dowódca postanowił 11 marca odwiedzić chorych, by dodać im otuchy. Za tę scenę zabrał się Gros, który jednak dodał do tego trochę religijnego posmaku. Oto bowiem nie tylko wykorzystał elementy kompozycji z "Przysięgi Horacjuszy" Davida, ale także nadał magiczno-metafizyczne umiejętności przedstawionemu w centrum bohaterowi. Napoleon wręcz leczy chorych dotykiem niczym Chrystus, naśladujący go Apostołowie, a przede wszystkim św. Roch - patron chorujących na dżumę. Ówczesną wiedzę medyczną na temat rozprzestrzeniania się tej choroby ukazuje zaś fakt, że jeden z dowódców stara się powstrzymać Napoleona przed dotknięciem pęcherza. Wówczas nie wiedziano bowiem, że to pchły są odpowiedzialne za roznoszenie zarazków, a dotknięcie wykwitu na skórze nie jest samo w sobie niebezpieczne. Co to jednak ma wspólnego ze świętym Napoleonem? Wbrew pozorom dużo. Otóż wspomniany św. Roch obchodzi swój dzień 16 sierpnia i jak podaje almanach z 1803 r. to ten dzień został początkowo wybrany na wspomnienie św. Napoleona, a nie przypadająca dzień wcześniej rocznica urodzin Bonapartego. Tak więc, czy celowo Gros tworząc w 1804 r. swój obraz nawiązał do postaci św. Rocha? Dzieło bowiem zawisło w paryskim Salonie w dniu 18 września, a więc już po uznaniu Napoleona za cesarza, ale jeszcze przed oficjalną koronacją w Notre-Dame. Tym oto sposobem Gros wykorzystał na pewno trwające nadal w społeczeństwie francuskim przekonanie o leczniczych mocach władcy. Takie moce przypisywano każdemu monarsze francuskiemu i miał je nabywać najpóźniej z chwilą naznaczenia świętym olejem podczas koronacji w katedrze w Reims. Ot taka sobie "sakra królewska"...

emile signol - ludwik ix

Tak więc początkowo Napoleon I chciał się równać ze św. Rochem, a nie Najświętszą Panienką. Właśnie analiza almanachów daje nam wiedzę, kiedy doszło do przeniesienia święta na 15 sierpnia. W almanachu z 1804 r. jest tak samo, jak w rok wcześniejszym, podobnie w 1805 r. Dopiero po wspomnianym dekrecie św. Napoleon otrzymuje swój dzień w święto Wniebowzięcia NMP. W almanachu z tego roku rocznica podpisania konkordatu wymieniona jest na trzecim miejscu. I co najistotniejsze (i pewnie większość lepiej wykształconych historycznie Czytelników zwróciła już na to uwagę), jest to rocznica nieprawidłowa - konkordat podpisano bowiem w 1801 r., ale... 15 lipca. Skąd takie manipulowanie datami u Bonapartego? Sam fakt podpisania konkordatu dobrze o tym świadczy - jednemu z negocjatorów Napoleon kazał zrobić, co w jego mocy, by dokument ten podpisać 14 lipca. Francuzi i wysłannicy papieża zarwali całą noc, ale dopiero rankiem 15-ego lipca doszli do porozumienia. Tym oto sposobem pomysł Bonapartego, by konkordat podpisać w rocznicę zdobycia Bastylii spalił na panewce...

Tak więc zrównując się ze św. Rochem, św. Napoleon stać się miał także odpowiednikiem Ludwika IX Świętego. Ten niezmiernie podziwiany za swoją religijność XIII-wieczny władca Francji w trakcie dowodzonej przez siebie krucjaty miał zmierzyć się z problemem zarazy wśród wojska. Dotyk króla powodował jednak wyleczenie, uznane to zostało za cud i było podstawą do kanonizacji władcy. Napoleon miał więc tworzyć podobne konotacje wśród odbiorców, a jego dotyk nie tylko leczyć, ale i pozbawiać lęków, jakie żywe były w społeczeństwie tak boleśnie doświadczonym przez wieloletnią rewolucję i wojny. Nie dziwi więc, że kult św. Napoleona przetrwał czasy kongresu wiedeńskiego i nie poradzili sobie nawet z jego usunięciem rządzący Burbonowie. Dla bonapartystów była to możliwość pokazania swojej siły, zaś przeniesienie w 1840 r. prochów cesarza do Francji stworzyło z niego bohatera "narodowego". Za czasów Napoleona III święto przywrócono wraz ze śpiewaniem "Te Deum" w każdym kościele. Tym razem miało ono jednak bardziej kommemoratywne oblicze - celem święta było "zrzeszenie wszystkich we wspólnym poczuciu narodowej chwały". Jedynie w 1870 r., podczas wojny z Prusami, nie zorganizowano święta. O tym jednak, że tradycja św. Napoleona była trwała, widać chociażby na załączonym obok obrazku - przedstawienie to ewidentnie czerpie ze sposobu ujęcia św. Napoleona za czasów Pierwszego Cesarstwa. Tym razem jednak ukazaną osobą jest Ludwik IX Święty, a malarz Emile Signol pracę tę stworzył w 1839 r.