wtorek, 29 marca 2011

Problemy architektury romańskiej #1

Tym, co podlega rozlicznym zmianom w architekturze romańskiej jest partia zachodnia. Wspomniany już ruch pielgrzymkowy nie był jedynym tego powodem. Podobne znaczenie miały chociażby reformy zakonne, stąd też na przykładzie kościołów zachodniofrankijskich X w. widać, że to Cluny i klasztory burgundzkie wpływały na ewolucję tej części budowli. Zmieniono także miejsce przechowywania relikwii. Zrezygnowano z rozwiązania, że były one w centralnej partii kościoła (jak w późnomerowińskich i wczesnokarolińskich obiektach) bądź tworzenia specjalnych krypt. Oczywiście takie rozwiązania też się pojawiały (przykładowo w katedrze na Wawelu krypta św. Leonarda), ale bardziej popularny był inny pomysł. Relikwie umieszczano w specjalnych sanktuariach za ołtarzem głównym, co powodowało, że stały się mniej dostępne, a jedynie były widoczne dla okrążających je wiernych. Nie tylko jednak prezbiterium i związane z nim absydy podlegało przemianom, ale także sam transept. To właśnie ta partia budowli oddzielająca najbardziej istotne religijnie partie kościoła stała się podstawą dla symbolem dla dość organicznej włączenia w nią ruchu pielgrzymkowego.
Widać to przede wszystkim na przykładzie Francji, gdzie w kilku fazach od końca X w. do XII w. wzniesiono budowlę z pięcioma kaplicami nad starszą kryptą (bazylikę św Filiberta w Tournus). Sam transept ozdobiono dwoma absydami, stąd też najistotniejsza wydaje się druga faza mająca miejsce w latach 1007-1019. Struktura całego obiektu podporządkowana została właśnie funkcji, nie zaś pewnym aspektom estetycznym. Włączenie tak odmiennych od siebie faz budowlanych spowodowało, że kościół podporządkowano konstrukcji poprzez kombinację różnych rodzajów sklepień, celując przede wszystkim w kwestię prawidłowo oświetlenia. W tym celu wzniesiono dość szerokie okrągłe filary podtrzymujące sklepienia na łukach ułożonych prostopadle na osi nawy głównej. Prawdopodobnie z tego powodu w samym centrum umieszczono kopułę na skrzyżowaniu naw. To więc kopuła wydziela obydwie przestrzenie (korpus nawowy i prezbiterium z obejściem), które mają tą samą szerokość. Mamy tu więc z innym rozwiązaniem niż powszechne w bazylikach romańskich, tj. zwężenia prezbiterium do szerokości jednej tylko, centralnej nawy. W wielu kościołach pielgrzymkowych takie rozwiązanie będzie również stosowane, czego wyrazem jest choćby Ste-Foy z Conques (XI-XII w.). Oczywiście najbardziej przestronne rozwiązanie zastosowano w Santiago de Compostela, który rozbudowano w XII w. jako kościół zbierający podróżujących pielgrzymów, a tym samym przebywali oni dłużej w mieście św. Jakuba niż w przypadku innych.

Przytoczone powyżej informacje na przykładach dwóch niezwykle istotnych dla sztuki romańskich świątyń pozwalają ustalić cechy charakterystyczne umożliwiające określić „idealny” kościół romański. Zazwyczaj był on orientowaną bazyliką, przy czym w wyjątkowych wypadkach występowały tzw. założenia trójkonchowe, a więc w kształcie trójliścia. Kilka takich kościołów wzniesionych zostało w Kolonii, jak chociażby kościół NMP na Kapitolu. Budowle dwuchórowe natomiast charakteryzowały się tym, że wkraczający do nich nie bardzo był w stanie nie pierwszy rzut oka określić, który „chór” jest istotniejszy. Taka sytuacja miała miejsce zarówno we wczesnej jeszcze świątyni w Hildesheim, jak i budowanych w XI w. bazylikach, będących wyrazem potęgi królów niemieckich (jak choćby katedra w Wormacji). Szczególnie istotny był też element przestrzeni i planu tworzony przez miejsce skrzyżowania się transeptu z nawą główną. Stanowił on niejako moduł dla dalszej budowy kościoła, zwłaszcza rozplanowania nawy głównej i naw bocznych. Sam zaś obiekt zaznaczał swoją obecność w zabudowie miejskiej poprzez wykorzystywanie westwerków i wież (zwykle jednej lub dwóch większych).

Rozczłonkowanie przestrzeni kościołów na większą skalę następuje dopiero w okresie sztuki romańskiej, a nie wcześniejszej preromańskiej. Oznacza to, że dopiero w XI w. zaczynają pojawiać się budowle bardziej skomplikowane, zaś zmiany w tym zakresie niejako wyznaczają różnice w szkołach poszczególnych regionów i państw (Burgundia, Nadrenia, Saksonia, Italia, Normandia i Anglia). Tym, co pozwala z łatwością odróżnić budowle romańskie na planie jest także sposób ich sklepienia. Dwoma dominującymi typami sklepienia było sklepienie kolebkowe i krzyżowe. Dopiero w późniejszym okresie (tj. gotyku) na pierwszy plan wysuwa się sklepienie krzyżowo-żebrowe, które jednak po raz pierwszy pojawia się w kościele w Durham w 1093 r. Drugim czysto normańskim rozwiązaniem był podział ścian nawy głównej na cztery kondygnacje. Nie oznacza to jednak, że sztuka romańska w Anglii rozwijała się niezależnie od architektury reszty Europy. Wskazują na to fasady katedr w Ely i Lincoln, które ewidentnie nawiązują do sztuki Rzeszy. Reszta natomiast rozwiązań bliższa jest Normandii, a tym samym sztuce francuskiej. Z tych przyczyn przyjąć należy, że na Wyspach Brytyjskich stworzono pewne nietypowe rozwiązania, skierowane na bogactwo wnętrz, które stanowić będą podstawę dla najbardziej charakterystycznego stylu architektonicznego, który rozwijał się w Anglii, a więc gotyku (obecnego w swoich różnych przemianach aż do XIX w.).

Architektura romańska to także problem materiału budowlanego. Widać to przede wszystkim na przykładzie sztuki Italii. W Lombardii, gdzie powstał np. kościół San Abbondio w Como i katedry pierwszych względnie niezależnych komunach miejskich, nie było trudno o kamień jako surowiec budowlany, a jednak wznoszono wiele obiektów z cegły. Na północ od Alp pierwszy ceglany obiekt powstał dopiero w 3. ćw. XII w. w Jerichow. W przypadku tego niemieckiego kościoła podobieństwo do Lombardii zasadza się nie tylko na budulcu, ale także na pewnych rozwiązaniach przestrzennych. Tym jednak co przede wszystkim zwraca uwagę, gdy spogląda się na potężne romańskie i tzw. protorenesansowe budowle na terenie obecnych Włoch (pojęcie protorenesansu typowe dla tego regionu wprowadzono na określenie specyficznej formy sztuki późnoromańskiej i gotyckiej, która ma miejsce w tym regionie – ucieleśniały ją m.in. takie obiekty jak kompleks katedralny w Pizie) to problemy, jakie mieli ówcześni budowniczowie z fasadami. Potrafili oni bowiem wznieść majestatyczne budowle, które ukazywały splendor miast (Modena, Pawia, Ferrara), ale nie potrafili rozwiązać ich fasad, co powodowało, że od strony zachodniej te obiekty wyglądały na niedokończone. Nie lepiej było na terenie Italii w okresie późnego średniowiecza – kościół św. Petroniusza (San Petronio) w Bolonii, będący przez pewien czas jedną z największych świątyń chrześcijaństwa, również pozbawiony jest estetycznej fasady. Aby poradzić sobie z tym problemem w okresie romańskim opracowano dwie główne koncepcje, tzw. fasady parawanowej i schodkowej. Ta pierwsza występuje np. w kościele S. Michele w Pawii i niejako zasłania przed widzem fakt, że ma do czynienia z bazyliką. Tym samym jedną trójkątną partią przykryto zachodnią część nawy głównej i naw bocznych. Warto zauważyć, że w o wiele bardziej dekoracyjnej formie to rozwiązanie zyskało dużą popularność później we Francji.

Drugim pomysłem na rozwiązanie fasady była tzw. fasada schodkowa. Tym razem nie mamy do czynienia z jednym wielkim szczytem z niewielką ilością okien, ale z elewacją piętrzącą się ku górze, w której widoczny jest podział na poszczególne nawy. Najlepszym przykładem takiego rozwiązania jest kościół San Zeno w Weronie, ukończony w 1138 r. Sam obiekt, znany nie tylko z tego, że w jego dekoracji uczestniczyli najwybitniejsi italscy artyści XII w. (zarówno odnośnie rzeźby kamiennej, jak i wykonanej w metalu), ale sama fasada częściowo wynikać może z historii tej budowli. Uległ on bowiem powiększeniu, w wyniku czego doszło do przekształcenia fasady. Obłożono ją marmurową okładziną, co miało ukazywać potęgę i bogactwo miasta. Co więcej to w tym obiekcie przejawiają się niektóre pomysły zdobienia portali, które stały się charakterystyczne dla sztuki XII w. Do nich należą chociażby rzeźbione wsporniki, dodana pod koniec XII w. rozeta oraz specyficznie wydzielony portal. Dostrzec można też ewolucję tematyki przedstawień. Oprócz scen ze dziejów Adama i Ewy pojawiają się też motywy świeckie, jak ilustrujący włoskie przysłowie osioł grający na harfie (oznaczało to „zabierać się za rzeczy, za które nie ma się predyspozycji”).