sobota, 24 grudnia 2011

Wesołych Świąt!

W Święta Bożego Narodzenia powinny gasnąć spory, łamany opłatek powinien powodować, że radość i uśmiech pojawi się na każdej twarzy (czego Wam serdecznie życzę). Dlatego przypomniała mi się pewna opowiastka z października 1914 r., jakież to kłótnie rozpalały wtedy największe emocje.

"Niemiecki kapral rezerwy, w cywilu profesor języków romańskich z Getyngi, eskortuje grupę francuskich jeńców wojennych z Mauberge do Niemiec. Z oddali słychać huk dział. W pewnej chwili wykonujący czynności służbowe porucznik zauważył, iż jego kapral zaangażował się w burzliwą kłótnię z jednym z Francuzów. Francuz gestykuluej oburzony, a oczy kaprala ciskają zza okularów gniewne błyskawice. Porucznik podjeżdża do nich konno, obawiając się rękoczynów. Przerywa tę kłótnię głośnym przekleństwem. Wówczas zbulwersowany kapral wyjaśnia: wzięty do niewoli Francuz, noszący zniszczone trzewiki związane sznurkiem, był profesorem Sorbony. Panowie pokłócili się z powodu odmiennych stanowisk na temat użycia trybu łączącego w staroprowansalskim wierszu."

(cytat za: Peter Englund, "Piękno i smutek wojny. Dwadzieścia niezwykłych losów z czasu światowej pożogi", tłum. Emilia Fabisiak, Kraków 2011, s. 51)

Wygaszenia wszelkich sporów, zdrowych, wesołych i spokojnych Świąt!
A żeby były weselsze w pakiecie do życzeń obrazek mojego autorstwa ;-)