środa, 6 października 2010

Metal, wapień i kamień

Dni stają się coraz krótsze przez zapadający wcześnie mrok, więc i za bardzo wieczorami się uczyć nie chce. A termin kolokwium aplikacyjnego zbliża się nieubłaganie. Oto jaką ciekawostkę można znaleźć w książce do prawa konstytucyjnego, czytając o Rzeczniku Praw Obywatelskich: "W literaturze wskazuje się, że urzędnik słuchający skarg poddanych i informujący monarchę o ich treści, a także o własnych spostrzeżeniach co do działań administracji istniał już w państwie starożytnym. Towarzyszył on faraonowi w Egipcie, występował w ustawodawstwie proroka Mojżesza, (...) wspomagał pod postacią cenzorów działania (...) w starożytnym Rzymie" (Zbigniew Witkowski (red.), "Prawo konstytucyjne", wyd. XII, Toruń 2009, s. 601). Polakom dojść do realizacji tego pomysłu udało się dopiero w 1987 r... Wróćmy jednak do głównego tematu tego bloga (poza kobietami i sportem) czyli sztuki. Całkiem niedawno moje kochające muzykę elektroniczną uszka natrafiły na płytę doom metalowego zespołu z Rennes o nazwie "Cebren-Khal". Działająca od 2004 r. ekipa robi moim zdaniem całkiem niezłą muzę, ale też ja nie mam większego doświadczenia odnośnie słuchania black i doom metalu. Za wokal zaś odpowiada Yves, który fanom tego gatunku muzyki powinien kojarzyć się z początkami bardziej znanego francuskiego zespołu czyli Whispering Tears. Co to ma jednak wspólnego ze sztukami plastycznymi? Okładka nowej płyty pod szumnym tytułem "A Mass of Despair" (2010) ewidentnie wzorowana jest na rzeźbie średniowiecznej.

cebren-khal

Pomijając jawnie zgryźliwe odniesienie do konsumpcjonizmu współczesnego świata, gdzie biedni nie mogą liczyć na żadną pomoc poza ochłapami rzucanych przez tych, którym się udało (nie ma to jak wrzucić parę twierdzeń wojujących alterglobalistów!), to trzeba przyznać, że artyście, który zabrał się za projektowanie okładki udało się stworzyć małe cacuszko. Na pierwszym planie ukazano książęcą parę, która przechadza się nad urwiskiem. Niewielka wypustka skalna ciągnąca się wzdłuż przepaści stanowi jednak nie tylko ich ścieżkę, ale także swoiste schronienie dla tłumów siedzących ludzi. Po ich twarzach (i tytule płyty) spodziewać się można, że nie są przepełnieni nadzieją. Groźnie pofalowane skały oddzielają przedstawione postaci od niebios, które wydają się dla nich niedostępne. To tam na szczycie skały siedzi dwójka zafrasowanych aniołów, z których jeden pogrąża się w zadumie, drugi zaś jest bardziej zainteresowany ludzkim losem. Patrzy w dół, ale sprawia wrażenie niemogącego zmienić ich egzystencji na lepsze. Całość zaś oświetlona jest światłem, ukazującym jednak zarazem grozę nieprzyjaznego świata. Jedynie czerni, ciemne odcieni zieleni i żółci księżycowej nocy użyto dla stworzenia tego przygnębiającego krajobrazu (dla celów bloga mocno rozjaśniłem kolory okładki).

Historykowi sztuki okładka przypomina oczywiście co najmniej dwa ważne dzieła sztuki gotyckiej. Pierwszoplanowa grupa to oczywiście interesujące połączenie "Księcia tego świata" z portalu zachodniego katedry w Strasburgu (po 1277 r.) oraz Uty z katedry w Naumburgu (poł. XIII w.). Chociaż pewnie wielu z nich znajdzie jeszcze bliższe analogie niż wspomniane powyżej. Zacznijmy więc od kobiety, jak nakazują dobre obyczaje. Uta z Naumburga to naturalnej wielkości posąg znajdujący się we wnętrzu katedry św. Piotra i Pawła. Rzeźba, którą znaleźć można w prawie każdej książce na temat sztuki średniowiecznej, przedstawia młodą kobietę, która osłania policzek płaszczem. Akurat tym fragmentem różni się od zafrasowanej ludzką niedolą księżniczki z okładki. Jednak podobny sposób rozciągnięcia w pionie obu postaci (zarówno kobiecej, jak i męskiej) oraz sposób jej ubrania i korony nie pozostawia wątpliwości, że to właśnie Uta była pierwowzorem dla artysty-grafika. Uta von Ballenstedt czyli żona stojącego obok niej Ekkeharda II, hrabiego Marchii Miśnieńskiej, zaskakuje do dziś artyzmem, z jakim wykonał ją nieznany z imienia rzeźbiarz (zwany stąd Mistrzem Naumburskim).

uta z naumburga

książę tego świata

Dystyngowany sposób ubierania się i próba ukazania Uty jako osoby bardzo wysokiego stanu połączone zostały z niezwykle dokładnym odwzorowaniem kobiecej fizjonomii. Mistrza Naumburskiego podziwia się właśnie za to, że każda z rzeźb jego autorstwa we wnętrzu katedry ma swój własny charakter. Regelinda zwana "Śmiejącą się Polką" (córka Bolesława Chrobrego) ma uśmiech od ucha do ucha, ale zarazem spogląda na widza trochę nieśmiale, jakby wstydząc się swej radości. W porównaniu z nią Uta zdaje się symbolizować wszystkie te cechy, które oddalają władczynię od swoich poddanych. Z tego jednak artysta okładki nie skorzystał - jego księżniczka jest żywo zainteresowana losem siedzących na krawędzi ludzi. Jeszcze większe podobieństwa dostrzec można w postaci męskiej. Tym razem odwołanie dotyczy wystawnie ubranego faceta z Ewangelii św. Mateusza. Rozdział 25 zaczyna się przypowieścią o Królestwie niebieskim, w którym zamieszkuje dziesięć panien. Z nich 5 było przezornych w oczekiwaniu na swojego oblubieńca i zaopatrzyło się w większą ilość oliwy, reszta zaś uzyskała dzięki swej niefrasobliwości określenie Panien Głupich. No i przyszedł oblubieniec, ale chyba i tak nie musiał za bardzo narzekać, że zamiast dziesięciu czekało na niego pięć kobiet - jak na jednego faceta wystarczająca moim zdaniem ilość. Dzięki jednak tej alegorii, która przypominać miała o stałej gotowości wobec nadejścia prawdziwego Oblubieńca, sztuka średniowieczna wzbogaciła się o kolejny interesujący temat ikonograficzny. Książę tego świata (co niezbyt dobrze brzmi po łacinie "Princeps huius mundi") ukazywany był jako szatan w długiej sukni. Młody elegant ucieleśniać miał grzeszność, zwodzić Panny Głupie z prawidłowej drogi, co widać na załączonym obrazku. Uradowana męskim zainteresowaniem jedna z panien nie może wręcz znaleźć dla siebie miejsca, kryguje się, wykonuje przesadne gesty i nienaturalnie wdzięczy się do posiadacza jabłka. Królewska szata jest tu więc odpowiednikiem tego, jak nazwano szatana w Ewangelii ś. Jana (J 12,31 i J 14.30). Owoc zaś to synonim marności świata, która potrafi być jak wiadomo nad wyraz kusząca. Co bardziej spostrzegawszy, zauważyć mogą, że spod tej pięknie skrojonej szaty wypełzają na niektórych przedstawieniach księcia jaszczurki i węże, ukazując jego gadzią naturę. Ale przynajmniej dzięki takim przedstawieniom historycy mody wiedzą, co było "na topie" w poszczególnych epokach...

Tego typu książę pojawia się na okładce Cebren-Khal. Co prawda już nie zły, ale jako władca dostojny, niejako wizytujący z żoną czeluści urwiska. W tym pozytywnym znaczeniu przedstawienie eleganta w rzeźbie gotyckiej pojawia się przede wszystkim w tzw. portalach ślubnych czyli bocznych portalach katedr i kościołów. To tam udzielano tego sakramentu, zaś nowożeńców przedstawienia Panien Mądrych i Głupich ostrzegać miały o tym, jak łatwo w życiu małżeńskim zejść na manowce i pouczać o odpowiedzialności nie tylko za siebie, ale i drugą osobę. Dość łatwo przewidzieć, że posągi te skierowane były bardziej do kobiet niż mężczyzn (znak czasu czy oczywista refleksja?).

Pewnie wielu Czytelników oglądając przedstawioną obok okładkę płyty będzie miało inne, być może słuszniejsze, skojarzenia. Dla mnie jednak symptomatyczne wydało się to, że połączono postać kobiecą i męską, które uznawane są w literaturze za ucieleśniające ówczesny ideał urody i sposobu ubierania. W takiej sytuacji ich obecność na okładce "A Mass of Despair", wśród umęczonych ludzi zawieszonych bez nadziei między ciemną przepaścią a nieosiągalnym niebem, wydaje się co najmniej zastanawiająca.