wtorek, 21 grudnia 2010

Wół i osioł przy żłóbku

Idą Święta! Wreszcie... Akurat ja tak mam, że pod koniec roku, gdy nadchodzą Święta Bożego Narodzenia, wchodzę w coś na kształt "fazy", wywołany magią tego okresu. Dzielę się z napotykanymi ludźmi opłatkiem, składam setki życzeń, a nawet zdarza mi się dać czekoladowego Mikołaja zaprzyjaźnionym paniom w sekretariatach sądów. Ale do rzeczy! Jako, że zbliża się ten wyjątkowy czas, najbliższe kilka postów będzie właśnie o świętych i ich przedstawieniu w sztuce. Może więc dzieki temu Ci Czytelnicy, który mają problem z poczuciem cudowności końca roku, chociaż na chwilę zapomną o smutkach, które ich trapią. Dziś więc zajmiemy się zwierzakami przy żłóbku. Wydawać by się było, że ich rola jest marginalna, ot kolejny element dekoracyjny. Jak więc wyjaśnić to, że niewymienione w Ewangelii bydlątka pojawiają się w scenach narodzenia Dzieciątka o wiele częściej niż Maryja i Józef w sztuce wczesnego chrześcijaństwa?

sarkofag marcusa claudianusa po 330 (fragment)

Oto fragment sarkofagu Marcusa Claudianusa, powstałego między 330 a 340 r. n.e. Obecnie znajduje się w Palazzo Massimo alle Terme (czyli słynnych rzymskich Termach). Na tym fragmencie widać jedną z najstarszych scen Narodzenia Dzieciątka w historii sztuki. Co prawda część badaczy uważa, że najstarsze przedstawienia to te, które znajdują w katakumbach Priscilli, ale mają one zupełnie inny charakter. Na jednym z nich widać bowiem trzech podążających mężczyzn (prawdopodobnie są to trzej królowie), na drugim zaś kobietę z dzieckiem, co uznaje się za najstarsze przedstawienie opiekującej się Dzieciątkiem Maryi. Występujące w rzymskim sarkofagu przedstawienie jest o tyle zaskakujące, że przy leżącym Jezusiku widzimy nie jego matkę czy ojca, ale jednego z pasterzy oraz dwa zwierzaki. W pewnym stopniu próbuje się brak Maryi tłumaczyć ówczesną kontrowersją religijną, na ile Maryja jest matką Syna Bożego (oficjalnie zostaje nią dopiero na soborze efeskim w 431 r.), ale spór ten zaostrzył się dopiero pod koniec IV w. i na początku V w., gdy Nestoriusz zakwestionował "physis" Jezusa. Dopiero więc po tym trzecim soborze powszechnym Maryja pojawia się jako nieodłączny element Bożego Narodzenia, a w VI w. na stałe zadomawia się św. Józef. Czemu więc wczesnośredniowieczni artyści pokazywali zwierzaki, które w ogóle nie są wspomniane w "Biblii"? Co więcej, jak ustaliło się to, że jest to wół i osioł, kiedy spodziewać się raczej należało owieczek i baranów przyprowadzonych przez pasterzy?

lorenzo monaco - narodziny dzieciątka

Rozproszony między różne muzea ołtarz autorstwa Lorenza Monaco składał się m.in. z przedstawionej obok sceny "Narodzin Dzieciątka" z ok. 1409 r. (ta część z Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku). Po raz kolejny zwierzakom przypisano doniosłą rolę - to ich obecność niejako przekształca grotę w podaną przez św. Łukasza stajnię jako miejsce, gdzie doszło do wypełnienia się wieści przekazanych przez Gabriela podczas zwiastowania. Zazwyczaj uważa się, że rola zwierząt jest dość typowa i inspirowana apokryfami. Jednym z takich tekstów jest "Ewangelia Pseudo-Mateusza", datowana raczej na VII w., chociaż pojawiają się głosy, że mogła powstać już w V w. albo zostać napisana dopiero w wieku VIII. Jest to o tyle istotne, że jakby nie określać momentu powstania tego tekstu, to przedstawienia z wołem i osiołkiem wyprzedzają jej napisanie. Wywodzą się one więc z innego źródła. Co więc w takim razie o narodzinach Zbawiciela podaje ten apokryficzny dokument? Rzeczywisty jego tytuł to "Księga o narodzeniu Maryi oraz o dzieciństwie Zbawiciela" i stara się ona dostarczyć czytelnikowi informacji, co porabiał Jezus między okresem narodzin i ucieczką do Egiptu a zaginięciem w świątyni. Ten pierwszy okres oparty jest w znacznej mierze na jeszcze wcześniejszej "Protoewangelii Jakuba", ale do interesującego nas momentu pisarz dodaje dwa elementy - obecność osła i wołu przy narodzinach. Poza tym okazuje się, że zdaniem autora tego tekstu Maryja wręcz rodziła w bardziej "cieplarnianych" warunkach niż podają to ewangeliści. Matce Boskiej ponoć w momencie narodzin pomagać miały wezwane przez św. Józefa położne Zahel i Salome, które zaskoczone były dziewictwem Bogarodzicy. Niewierząca w ten cud Salome ośmieliła się nawet dotknąć łona Maryi (moim zdaniem to oczywiste przy odbieraniu porodu, ale ja na szczęście nigdy nie urodzę...) i uschła jej ręka. Wówczas to przekonała się o wyjątkowości tego faktu.

W najkrótszym czternastym rozdziale autor tego apokryfu podaje, że "trzeciego dnia po narodzeniu Pana Maryja wyszła z jaskini i udała się do stajni. Tam złożyła Dzieciątko w żłobie, a wół i osioł przyklękając oddali Mu pokłon. I wypełniło sie to, co zostało powiedziane przez proroka Izajasza: "Poznał wół Pana swego i osioł żłób Pana swego". Zwierzęta otoczyły Dzeciątko i wielbiły Je nieustannie. Wtedy wypełniły się słowa proroka Habukuka: "Objawisz się w pośrodku zwierząt".". Cytowany fragment jest typowym przykładem średniowiecznej "concordii" czasów czyli szukania analogii między słowami zawartymi w "Starym Testamencie" a wydarzeniami z "Nowego" (analogicznie przekładano teksty apokaliptyczne na wydarzenia polityczne w wiekach średnich). Tak więc słowa z księgi Izajasza (1,3) miałyby uzasadniać obecność osła i wołu. Skoro jednak oba te zwierzaki pojawiają się już w 1. poł. IV w., to jaki na początku był ich cel?

longobardzka brązowa płyta, przed 750

Czas na kolejny obrazek ilustrujący zjawisko, a nie dający jasnej odpowiedzi ;-) Tym razem jest to lewa połowa longobardzkiej brązowej płyty z Berlina, powstałej przed 750 r. Maryja spoczywa obok Dzieciątka, a zwierzęta jak zwykle spoglądają na zawiniątko. To właśnie taka sztuka uwarunkować mogła myślenie autora "Ewangelii Pseudo-Mateusza". Nie ulega więc wątpliwości, że powiązanie sceny narodzin ze słowami Izajasza wyprzedziło w sposób plastyczny cytowany opis tego wydarzenia. Podstawę ku temu dać mógł już Orygenes, który w 1. poł. III w. napisał, że słowa starotestamentowego proroka odnośnie wołu i osła odnieść należy do momentu narodzin Jezusa. Z kolei św. Grzegorz z Nyssy podawał, że wół to symbol żydów i związania przepisami prawnymi ("zakonu"), zaś osioł - bałwochwalstwa czyli pogan. W ten sposób mieli oni poddać się mocy Chrystusa i udowodnić pozostawanie w błędzie co do wyznawanej wiary. Jezus więc leżąc między tymi zwierzakami miał uwolnić judaistów i pogan od jarzma grzechu. Ok, takie rozwiązanie jest w znacznej mierze słuszne - wyjaśnia obecność zwierząt, ale nie wyjaśnia ich stałej obecności. Moim przynajmniej zdaniem mniej ważne w scenie Narodzin są nie elementy sztafażu, a bardziej opiekunowie Dzieciątka (Maryja i Józef) czy chociażby pasterze i aniołowie. A właśnie o św. Józefie i odwiedzających stajenkę osobach longobardzki artysta ewidetnie zapomniał...

Koncepcja św. Grzegorza z Nyssy ma sens odnośnie niektórych antycznych i wczesnochrześcijańskich przedstawień narodzin Dzieciątka, gdzie wokół Niego zgromadzono wielką ilość postaci ludzi i zwierząt. Niektóre bowiem ilustracje z tego okresu przypominają wręcz obecne szopki - pasterze z owieczkami, Trzej Królowie, aniołki stający na wzgórzach lub objawiające się na tle rozgwieżdżonego nieba. Skoro więc już wiemy, że "bydlęta klękają" w znanej polskiej kolędzie właśnie dzięki Pseudo-Mateuszowi, to teraz łatwo można się domyśleć, że pochodzenie tych zwierząt jest czysto wizualne. Osioł był dla biednej rodziny, jaką była Święta Rodzina, de facto jedyną dostępną formą transportu w tamtym okresie. Być może artyści doszli do wniosku, że skoro Maryja była brzemienna i miała do pokonania wiele kilometrów, to raczej powinna poruszać się na ośle, a nie iść piechotą. Tak więc przedstawiony osiołek, to zwierzątko, które wraz z nimi dotarło na miejsce porodu. Z kolei wół to typowe zwierzątko żyjące w stajni, a przecież to tam znajduje się żłób, gdzie położono Dzieciątko. Tym samym już w sztuce wczesnego okresu chrześcijaństwa rozwiązano problem, czy narodziny miały miejsce w budynku czy też grocie, który to problem będzie się potem pojawiać nieraz, zwłaszcza w sztuce prawosławnej. Oto bowiem św. Justyn Męczennik na początku 2. poł. II w. podaje, że w okolicy Betlejem istnieje "grota [jaskinia] Bożego Narodzenia", którą pielgrzymi mogą zwiedzać do dziś. Pseudo-Mateusz widząc więc brak spoistości między przekazem Ewangelistów a tradycją połączył te informacje i przyjął, że Maryja przebywała w jaskini od momentu narodzin Dzieciątka przez trzy dni, aż nie polepszył się jej stan zdrowia. To tam mieli także przybyć Magowie, by złożyć hołd Chrystusowi.

sarkofag stylichona

Czy więc znaczenie osła i wołu jest stricte wizualne, czy też raczej przede wszystkim religijne, raczej już się nie dowiemy. Przyjęcie tej drugiej koncepcji ukazuje niejako rolę narodzin Jezusa porównywalną z odmierzaniem nowej ery przez chrześcijan. Samym faktem Wcielenia i przyjścia na świat miał pokazać światu swoją dominację nad nieprawymi religiami - taki wniosek odnieść można analizując prace powstałe w tym okresie. Znaczenie wołu i osła zostało na tyle dowartościowane, że poza Dzieciątkiem są często jedynymi elementami sceny Narodzin. Tak jest chociażby w przypadku wykonanego w 385 r. sarkofagu, który obecnie stanowi podstawę pulpitu ambony w bazylice św. Ambrożego w Mediolanie. Na marginesie dodać warto, że z tym dziełem wiążą się dwa istotne błędy. Do dziś gdzieniegdzie znaleźć można informację, że jest to praca z III w. (co ewidentnie nie jest prawidłowe) oraz że jest to tzw. sarkofag Stylichona, rzymskiego wodza zmarłego w 408 r. Ta atrybucja zaproponowana jeszcze w XVIII w. spowodowała, że pod taką zwyczajową nazwą sarkofag jest powszechnie znany, ale z byłym opiekunem (a potem zażartym wrogiem) cesarza Honoriusza dzieło to nie ma nic wspólnego. Nadal tożsamość wodza, dla którego pracę tę wykonano, pozostaje nieznana.

Tak więc, gdyby rzeczywiście w Wigilię zwierzęta mówiły, może by powiedziały skąd się wzięły w scenie Narodzin. A tak pozostaje mi tylko życzyć WESOŁYCH ŚWIĄT i choinki piękniejszej od tych, którą ubrali sąsiedzi!