poniedziałek, 24 stycznia 2011

Bunt niemieckich chłopów

Czasem tak w dziejach ludzkości już jest, że jedna decyzja prostego człowieka zmienia dzieje świata. W sumie w pewnej mierze tak było i z Marcinem Lutrem, który co prawda był bardzo wykształcony i oczytany (a więc nie “prosty” w tym powszechnym znaczeniu), ale jednocześnie prostolinijny i niechętny do moralnych kompromisów. Tak więc przybił swoje tezy (jak mówi legenda), a właściwie ogłosił (jak mawiali świadkowie tego aktu), rozpoczynając jedno z najbardziej nietypowych wydarzeń w dziejach Europy. A było to coś nietypowego – nagle augustianin z Wittenbergi zanegował podstawy całego średniowiecznego świata, jego oparcia na nieomylności “Pisma Świętego” i papieża, na tym, że co innego sam głosił na kazaniach, a co innego widział podczas podróży do Rzymu. Wreszcie odwołał się do w pewien sposób mitycznej wizji czasów pierwszych chrześcijan, gdzie panowała całkowita równość wszystkich wiernych. Nie dziwi więc, że ta teza mylnie zrozumiana przez wielu uwarunkowała wybuch wojny chłopskiej w Rzeszy w 1524 r. Artyści też przyłożyli do tego rękę.

durer - chłopi 1521

Ciężko pisać o grafice początków XVI w. i nie wspomnieć o Albrechcie Dürerze. To jeden z tych wybitnych przedstawicieli sztuki, o których trzeba wspomnieć, gdy pisze się o perspektywie, gdy chce się choć pobieżnie nakreślić związki sztuki z prawem (o tym już było w poście o plagiatach – link), wreszcie, gdy w ogóle napisać chcemy cokolwiek na temat sztuki niemieckiej. “Germanus apelles”, jak go zwano, skądinąd słusznie, stał się niejako symbolem wyżyn sztuki niczym Rembrandt w Holandii czy Michał Anioł we Włoszech. Ale tym, co najbardziej chyba wyjątkowe w przypadku Dürera, to jego nieprawdopodobna płodność artystyczna. Setki rycin i druków, przedstawiających wszystko, co mniej lub bardziej mogło sprzedać się na ówczesnym rynku sztuki, wizerunki świętych, jak i prostych ludzi, a nawet chorych na syfilis, o czym było parę wpisów temu. Nie dziwi więc, że umieszczona obok ilustracja z 1521 r. to takie właśnie przedstawienie irlandzkich rycerzy i chłopów. Ale czy, aby na pewno irlandzkich?

W 1520 r. Albrecht znalazł się w tarapatach. Wiemy już, że dzięki patentowi Maksymiliana I mógł dbać o swoje interesy i tępić tych, którzy powielali jego prace. Co więcej cesarz wyznaczył mu nawet rentę, ale po śmierci władcy rada miejska Norymbergi nie chciała mu jej wypłacać. Trzeba więc było zyskać nową zgodę od mającego się dopiero koronować Karola V. Tym razem Dürer nie zostawił swojej żony z dziećmi w rodzinnym mieście (jak uczynił to swojego czasu), ale wraz z nią i służącą wyjechał do Niderlandów. To tam bowiem następca tronu miał na swej głowie poczuć ciężar korony. Pewnie nieraz drżały mu ręce, gdy widział skarby przywiezione przez Corteza z Hiszpanii. I pewnie równie wysoko musiał zadzierać nosa, gdy Antwerpia chciała uczynić z niego swojego miejscowego artystę, proponując mu zatrudnienie. To, co jednak dla nas najistotniejsze, to wiele rycin powstałych na początku lat 20. XVI w., które ukazują, jak wielką zmianę przeszedł w Niderlandach Ambrecht. Przedstawił wielu chłopów, ludzi prostych, ale także takie sławy tamtych czasów, jak choćby Erazm z Rotterdamu. Wśród nich, świadomy pewnie niepokojów w rodzinnych rejonach na skutek nauk Lutra, którego skrycie podziwiał, tych oto chłopów uzbrojonych w wiejskie narzędzia.

durer - projekt pomnika

Wojna nie trwała długo. Chłopi, dotąd traktowani bardziej jako element wiejskiego kolorytu, w sztuce nie pojawiali się za często, a jeśli już to podczas prac polowych. Sceny miesięcy w “Bardzo bogatych Godzinkach księcia de Berry” czy tła italskich pejzaży ukazują fakt, że pracujący na polu człowiek właściwie jest tylko pobocznym tematem sztuki. Tymczasem przez kilka miesięcy w Rzeszy walczyli oni o polepszenie swojego stanu, choć nieraz zwiastowali też zniszczenie i pożogę zdobytym miastom. Najpierw był zryw Paukera we Frankonii w 1476 r., potem co kilka lat wybuchały kolejne powstania w różnych regionach Rzeszy, wreszcie buntowano się nawet w miastach. Erfurt (gdzie do klasztoru wstąpił Luter), Ratyzbona, Brunszwik, a nawet tak duże miasta jak Kolonia, na początku XVI w. stały się miejscem antyfeudalnych powstań. Nie inaczej było w 1524 r., gdy podniesienie pańszczyzny w położonym przy granicy ze Szwajcarią Stühlingen, spowodowało kilkunastomiesięczne zamieszki.

Aż do końca 1525 r. większa część obecnych południowych Niemiec i zachodniej Austrii buntowała się, a chłopi grabiami, widłami i haczkami siali strach w duszach lokalnej szlachty. Po krwawym zdławieniu powstania (dzięki cesarzowi i Związkowi Szwabskiemu) już tylko raz doszło do powstania chłopskiego (w Müunsterze w 1534 r.). Jak na to zareagowali artyści? Dotąd pozytywnie ich przedstawiający Dürer znalazł się w kolejnej nietypowej dla siebie sytuacji. Wielu drukarzy publikujących pisma przeciw szlachcie i Kościołowi znalazło się w tarapatach, niektórzy spędzali czas w więzieniach. Malarz scen biblijnych Jörg Ratgeb został nawet w czasie powstania oficjalnym stronnikiem chłopów, pełniąc funkcję wojskowego doradcy. Oczywiście, gdy tylko bunt zaczął upadać pochwycono go, a w 1526 r. poćwiartowano na rynku jednego z badeńskich miast. Cóż, jak mawia moja kumpela, która niezbyt udolnie próbuje być artystką, “sztuka wymaga poświęceń”…

Dürer ostatnie lata swoje życia tworzył mniej, a skupił się na tym, by jakoś teoretycznie ogarnąć swoje dokonania. Miał już pieniądze z rady miasta, w którego łaski wkupił się dwuznacznym w wyrazie przedstawieniem “Czterech ewangelistów”. Postanowił więc opublikować pracę, z której pochodzi przedstawiony obok projekt pomnika. W 1525 r. stworzył w Norymberdze książkę pod skróconym niemieckim tytułem “Unterweysung der Messung…”, której tytuł po polsku brzmieć winien “Pouczenie o mierzeniu kompasem i miarką linii, planów i całych powierzchni”. Co by tu dużo mówić tytuł nie zapowiadał jakiegoś bestsellera, ale jest typowy jak na ówczesne czasy podręcznik do praktycznego wykorzystania geometrii. Sto druga stronica przedstawia powyższy projekt, który oznaczony został jako pomysł na pomnik zwycięzców chłopów. Poniżej tego, co przedstawiono na ilustracji Albrecht zapowiadał bazę składającą się ze skulonych i spętanych krów, owiec, świni i “wszelkiej gadziny”. To jednak nie koniec ironii w wykonaniu tego genialnego grafika. Na cielskach zwierząt hodowlanych umieścić chciał kosze, a w nich wyrzeźbione sery, masło, jajka, cebule i rośliny zielne. Tak więc już na wstępie artysta opowiedział się, że to chłopi są podstawą feudalnego społeczeństwa, to oni zapewniają konsumpcję najbardziej elementarnych ludzkich potrzeb.

To, co dalej widać już na załączonym obrazku. Na kamieniu stać miała skrzynia, wyżej kocioł, znów miska z serem, maselnica i dzban mleka. Mamy więc nie tylko przekrój najbardziej powszechnej wówczas żywności (nic tylko cieszyć się, że nie wiedziano wtedy, czym jest “zły” cholesterol…), ale i po raz kolejny dowód na to, co niejako funduje osobę chłopa i jego rolę społeczną. Najzabawniejsze z całe pomnika są cztery drewniane patyczki z rozdzieloną końcówką. Oto bowiem sławiony przez kolejne stulecia jako najwybitniejszy niemiecki artysta i wzór do naśladowania dla wszystkich malarzy i grafików, szkolących się w akademiach sztuk pięknych, chciał w ramach posągu umieścić… skrobaczki do usuwania błota. Trzeba przyznać, że co najmniej oryginalny pomysł, ale w sumie zgodny z dość sarkastycznym charakterem Albrechta, jaki jawi się z posiadanych o nim informacji. Wreszcie na samym końcu przewidywał narzędzia rolę, snop, znów produkty z pól i hodowli (klatkę dla kur i górę smalcu) oraz zasmuconego chłopa, który z życiem pożegnał się przebity od tyłu mieczem.

Jeszcze parę dziesiątek lat temu pomnik Dürera można było znaleźć w wielu książkach, które w marksistowski sposób patrzyły na świat i szukały przejawów walki z feudalizmem. Pomysł nie wyszedł nigdy poza odbite karty - “Underweysung…” bardziej przydawało się jako podręcznik do odmierzania odległości w dziełach sztuki czy drukowania liter, a liczne rysunki ukazują, jak przy pomocy prostych narzędzi stworzyć skomplikowane figury geometryczne przypominające fraktale. Nie zmienia to jednak faktu, że Albrecht w ostry sposób wypowiedział się na temat współczesnego mu świata. Ukazał świat nieprawym, mimo że jeszcze kilka lat wcześniej na chłopów patrzył przez pryzmat ciekawego tematu, na którym można nieźle zarobić. Jeśli więc ktoś kiedyś zajmie się zagadnieniem, którzy graficy początku XVI w. wykorzystywali koniunkturę, by ilustrować życie chłopów na rycinach, będzie musiał odpowiedzieć na pytanie, na ile utożsamiano się z przedstawionymi postaciami. Ja bym strzelał, że to stłumienie buntu w połowie lat 20. mocno zahamowało rozwój tego tematu (jako potencjalnie niebezpiecznego dla artystów), ale głowy nie daję. Może więc, Czytelniku, doszedłeś do innych wniosków…