środa, 22 września 2010

Stare, ale jare

Tym razem wbrew tytułowi nie będzie o kobietach <prawdopodobny zawód na twarzy wielu>. Za to pewnie wszyscy Czytelnicy kojarzą tę nagrywaną w Stambule scenę z drugiego filmu o Jamesie Bondzie z udziałem sir Seana Connery'ego. W "Pozdrowieniach z Moskwy" po raz pierwszy wyposażony w gadżety agent 007 jedzie do największego miasta Turcji, gdzie tajnymi podziemnymi tunelami przedziera się, by szpiegować radziecki konsulat. Niestety cel nie zostaje całkowicie osiągnięty i bohater wraz z tureckim przewodnikiem zmuszeni są obmyślić awaryjny plan w cygańskiej dzielnicy. Zagadka zatem dla Czytelników: co łączy stambulskie kanały pod Hagia Sophia, które robiły w tym filmie za plan zdjęciowy, kaplicę pałacową w Akwizgranie (Aachen) i służki katedry św. Maurycego i św. Katarzyny w Magdeburgu? Ok, to nie była trudna zagadka... (ale się staram). W każdym z tych miejsc użyto spoliów i o tym będzie dzisiejszy post.

cysterna meduzyA do napisania zainspirowały mnie ostatnie komentarze Doris na temat rzeźby totalitarnej po okresie komunizmu. Wówczas niszczenie pomników było formą działania "damnatio memoriae" - teraz będzie odwrotnie, to spolia stają się tym elementem, który łączy nowe ze starym, cenione z tym, co dopiero na estymę ma zasłużyć. Na polecenie cesarza Justyniana I przy wznoszeniu za pierwszym razem świątyni Hagia Sophia (532-537, bo potem de facto trzeba było ją po trzęsieniach ziemi w 553 i 557 r. wznosić w dużej części na nowo) przetransportowano z Baalbek w ob. Libanie osiem korynckich kolumn, które do dziś są w tej wówczas największej świątyni chrześcijaństwa. W ten sposób z terenu Ziemi Świętej (miasto to przecież wielokrotnie pojawia się w "Piśmie Świętym") przeniesiono element niejako ukazujący łączność między początkami wyznawanej religii a rosnącym w siłę cesarzem i patriarchą Konstantynopola. I nie było to zjawisko nowe - sama koncepcja spolium tradycyjnie wywodzona jest z głębokiem starożytności, a Rzymianie twierdzili więc, że po raz pierwszy spolia (czyli po łacinie "trofea") rzucono pod nogi Romulusowi, gdy wojska Romy pokonały króla Acro. Spolia opima, bo tak oficjalnie zwał się starożytny zwyczaj, związane były jednak z sukcesami militarnymi, taki cel miało włączanie ich w obręb łuków triumfalnych i innych miejsc sławiących bitność italskiego żołnierza. Tym, co wyróżnia średniowieczne myślenie o spoliach to inne powiązanie ich z polityką, a przede wszystkim religią.

Czas więc wreszcie wyjaśnić o co chodzi z tą Meduzą w obrazku obok. Nie tylko kolumny przewieziono statkami z Libanu, by włączyć je w obręb nowo budowanego głównego kościoła stolicy Imperium. Użyto drogi wodnej, bo wciąż nie znano innego bezpiecznego transportu, podczas którego obiekty te nie uległyby zniszczeniu (i nie wynaleziono takich rozwiązania do późnego średniowiecza). Jedna z kolumn miała kapitel przedstawiający tę właśnie Gorgonę. Justynian niezbyt zadowolony z tego, że pogańskie bóstwo będzie użyte w tak prestiżowej budowli podjął decyzję, by odłączyć ją od kolumny i do góry nogami "zatopić" w budowanym w międzyczasie sztucznym podziemnym zbiorniku, zaopatrującym miasto w wodę. To właśnie w największym z nich, tzw. Cystenie Bazyliki (Yerebatan Sarnıcı) nagrywano Bonda, choć o ile mnie pamięć nie myli, to wynurzone na potrzeby turystów przedstawienie Meduzy się w filmie nie pojawia. Cały zaś zbiornik to bardzo ciemne i sprawiające piorunujące wrażenie miejsce podtrzymywane 336 marmurowymi kolumnami, zabranymi z innych budowli.

Otto von Bismarck rozpropagował ponad wiek temu ideę Realpolitik. Podobnie brzmiące pojęcie "Kunstpolitik" świetnie pasuje do określenia tego, jak traktowano spolia w średniowieczu. Jak słusznie podkreślili Richard Hamann-MacLean, a kilka dziesięcioleci po nim Arnold Esch, użycie spoliów można dość łatwo wyjaśnić obiektywnymi przesłankami. Przede wszystkim dostępność i wygoda ich wykorzystania. Po upadku świata starożytnego wiele dawnych świątyń pogańskich zamienianych było na chrześcijańskie (często tylko przez umieszczenie krzyża i skucie płaskorzeźb), inne zaś rozbierano i budowano z uzyskanego w ten sposób materiału nowe obiekty. W końcu do dziś wiele takich budowli istnieje, a XV-wieczne opisy Prowansji podają, że wciąż  stało tam wiele starożytnych budowli. Po drugie wpływ na ich użycie miała ekonomia. Okazuje się, że taniej było wysłać uzbrojoną bandę marynarzy, zdolnych obronić się przed piratami, we flotylii królewskiej lub cesarskiej, a następnie opływać akweny przy wrogich terytoriach niczym Wikingowie, niż starać się samemu znaleźć miejsce wydobycia marmuru czy innego wapienia oraz ściągnąć wykwalifikowaną kadrę. Czyli jak we współczesnej gospodarce: bardziej opłaca się wynająć niezależnego kontrahenta i zrobić outsourcing. Wreszcie aspekty wizualne i estetyka wykonania. Tu, jeśli by porównać przedstawioną obok Meduzę z ówczesną sztuką rzeźbiarską w Europie, to rzeczywiście może być sensowną przyczyną użycia spoliów. Ale Arnold Esch, jak na Niemca przystało, bardziej zainteresowany był pojęciem spoliów jako "nośników znaczeń". W końcu konkretnym miejscom i obiektom przypisowano nadzwyczajną moc, i tym samym nadawały się w sam raz do przyniesienia na tereny, gdzie wcześniej nie było tradycji chrześcijańskiej (analogiczne zjawisko do wspomnianych już parę postów niżej relikwii).

kaplica-wnętrze

No i wreszcie polityka... Legitymizacja władzy, to jest tak oczywiste, że aż nie warto o tym mówić. Moim zdaniem to była główna przyczyna, dlaczego Karol Wielki do kaplicy w Akwizgranie wziął 22 kolumny korynckie (co za zbieżność z pomysłem Justyniana!). Istotne jest miejsce, skąd je "zaczerpnięto" - Rawenna: siedziba ostatnich zachodnich cesarzy rzymskich. Czyżby więc także w ten sposób chciał ukazać siebie jako kontynuatora idei cesarstwa w Europie? Historycy tak analizują jego relacje z Konstantypolem, który dopiero 12 lat po koronacji w Rzymie uznał władcę Franków za cesarza. Sam zaś plan kaplicy w Akwizgranie to przecież analogia do przypałaconego kościoła w stolicy Bizancjum (świątynia św. Sergiusza i św. Bakchusa) i raweńskiego San Vitale. Inaczej natomiast myślał o tym wspomnianych Richard Hamann-MacLean, który stwierdził, że działanie Karola Wielkiego miało charakter "magiczno-polityczny". Natomiast wykorzystanie przez XI-wiecznych budowniczych spoliów uwarunkowane było w jego ocenie przede wszystkim względami pragmatycznymi. Co przyświecało wówczas władcy Franków i jego wykształconej duchowej świcie już się pewnie nie dowiemy. Na pewno jednak użycie tych kolumn i bardzo umiejętne wpasowanie ich w nową budowlę niejako ją retrodatowało, powodowało, że państwo o krótszej tradycji chrześcijańskiej niż Półwysep Apeniński i Bałkański mogło pochwalić się silnym ośrodkiem władzy i religii. Arnold Esch dodał do tych przesłanek użycia spoliów także "interpretatio christiana" czyli dostrzeżenie (często mylne) w obiektach starożytnych znaczenia, które istotne było dla chrześcijan. Użyty symbol, np. w formie rzeźby umieszczony w miejscu "sacrum" zyskiwał nowe, tym razem już ewangeliczne znaczenie. Może nawet był tego świadomy Justynian, który, pomny sporów doktrynalnych toczących się na terytorium jego państwa przez minione wieki, bał się wprowadzenia "obcego" elementu do najważniejszej świątyni w mieście. No i zostaje ów podziw dla artyzmu, sposobu wykonania, wynikający po części ze świadomości, że działający wówczas artyści bardzo rzadko są w stanie wykonać podobne dzieła. W końcu porównanie sztuki późnoantycznej z tym, co w VIII w. powstaje w państwach Franków, Longobardów czy Anglosasów ukazuje, jak znaczny był spadek możliwości technologicznych i artystycznych.

Ale spolia to "spolia" - czyli zdobycze. Na pewno w oczach miejscowych budziło to szacunek dla władcy, większych niż gdyby zatrudnił własnych słabszych artystów. Oto nagle przybywa coś nowego, wybitniejszego i ląduje w jednej z najważniejszych budowli w mieście. Już widzę oczyma wyobraźni te zaskoczone twarzyczki mieszkańców Akwizgranu, gdy w trakcie wznoszenia obiektu (bo przecież potem do kaplicy pałacowej się motłochu nie wpuszczało) podglądali z podziwem instalujących kolumny budowniczych... Podobnie nowy ośrodek władzy w Magdeburgu wykreował Otton I, kiedy sprowadził spolia z Italii do katedry w Magdeburgu. Jako datę konsekracji wyznaczył dzień swej koronacji na cesarza. Czyli znów religia i polityka w pakiecie. Tak radzono sobie tam, gdzie tradycja antyczna musiała być na nowo utworzona lub renowowana. W Hiszpanii zaś zaskoczenie w kościołach budzą islamskie elementy włączone w obręb murów czy stanowiące wyposażenie chrześcijańskich świątyń. To były dopiero "trofea", spolia w najwęższym tego słowa znaczeniu, ukazujące postęp rekonkwisty i splądrowanie muzułmańskich miast.

Ze spoliami jest tak, jak napisałem we wstępie. Ich wtórne użycie dało im nowe "życie" i nowe znaczenie. Stały się nośnikiem tradycji odległych wieków, łącznikiem między przeszłością a ówczesną teraźniejszością, która miała pokazać, że czerpano z najlepszych osiągnięć okresu, do którego się odwoływano. Dla Justyniana było to pokazanie, że centrum chrześcijaństwa i Ziemia Święta jest teraz w mieście swojego znanego poprzednika, który zalegalizował tępioną wcześniej religię. Zarazem jednak było to stanowcze wypowiedzenie się przeciw temu, kto ma decydować w sprawach wiary - nie jakiś biskup Rzymu, Antiochii czy Ojcowie Kościoła z Zachodu (jak wcześniej św. Hieronim czy św. Ambroży). Dla Karola Wielkiego i Ottona I zaś konieczność stworzenia "sygnału" dla Europy, że od teraz dominująca władza skupiać się będzie w wyznaczonym przez nich mieście. A dla ówczesnych był to zaś łatwo widoczny znak, że żyją w ciekawych czasach...